Piątek, 13 lutego 2009

W drodze

http://1.bp.blogspot.com/_6L1zPW0YW7k/SZXOzL_F2oI/AAAAAAAANb4/i-rkVGUiz4M/s1600-h/1.jpg

Na lotnisku w Minneapolis. W drodze na lotnisko w Atlancie, gdzie mam przesiadkę do Dublina.

Mój pies zapamiętał już znaki zapowiadających mój wyjazd — torba zniesiona z góry, pokój w kuchni zawalony rzeczami do zabrania (kurtka, pióra, atrament, paszport) — i wcale mu się one nie podobają. Zmartwiony, z uszami położonymi po sobie trzyma się mnie, próbując zrekompensować sobie to, co nieuniknione…

Z plusów — za tydzień będzie można go spuszczać ze smyczy, i będzie mógł biegać po schodach, i szaleć, i robić wszystko, co według niego powinien móc robić już teraz. Więc kiedy wrócę, będzie znacznie szczęśliwszym psem.

Jako uzupełnienie poprzedniego postu: mam niesamowitą agentkę, która troszczy się o mnie, i której zadaniem jest dbanie o to, bym a) miał pieniądze z pisania i b) nie wpakował się w sytuację, w której sprzedaję te same prawa dwóm różnym grupom ludzi. Więc jej obawa, że urządzenie czytające książki na głos narusza prawa wydawców tych samych książek, ale w formie audiobooków jest naturalna i rozsądna.

A potem dostałem to,

Cieszę się, że popiera Pan rozwiązania zastosowane w Kindle. Jako osoba od kilku lata niemal całkowicie sparaliżowana w wyniku urazu kręgosłupa, cieszę się z niezależności, którą dają mi najnowsze osiągnięcia techniki, umożliwiające mi napisanie tego maila z wykorzystaniem wyłącznie mojego komputera, odpowiedniego oprogramowania i mikrofonu. Niestety, takie rozwiązanie jest wciąż jeszcze nowinką, niezgrabną i niedoskonałą. (Prawdopodobnie więcej czasu będzie trwało „napisanie” tego krótkiego maila niż zajęło mojemu przyjacielowi przeczytanie mi pierwszego rozdziału Koraliny!) (Proszę nie pytać ile trwało zanim napisałem wyraz Koralina!) Nie ma zbyt wielkich pieniędzy do zarobienia na rynku dla w połowie i całkowicie sparaliżowanych, więc musimy korzystać z rozwoju technologii, żeby mógł on dalej postępować. Uważam, że spowalnianie go z powodu kwestii finansowych byłoby głupie i żałosne. Dzięki za wspieranie techniki i mam nadzieję, że spotkamy się na Comic-Conie.

Brook McCall

odpowiedź mojej agentki brzmiała:

Cóż. No dobra. Tak. (odgłos, jaki wydaje agentka bez argumentów)

Bo jest mądra.

oj. samolot zaraz odlatuje. Wesołego piątku trzynastego. Uważajcie na przyczajoną grozę, skradającą… aaa…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: