Wtorek, 10 lutego 2009

tytułem wstępu…


Kilka dni temu na stronie domowej CBC (nadawca kanadyjski) pojawiło się ogłoszenie, że są u nich wywiady i recenzje Koraliny Tima Burtona. Zobaczyłem to prawie równocześnie z przeczytaniem fragmentu drukowanej edycji Chicago Tribune, w którym również poinformowano o recenzjach Koraliny Tima Burtona. No i ciśnienie mi zaczęło rosnąć.

Nerwy, co powinienem podkreślić, nie były z mojego powodu, tylko w imieniu Henry’ego Selicka, który wyreżyserował Miasteczko Halloween, pracując nad tą historią ze scenarzystką Caroline Thompson (jeszcze jedną z osób, które są pomijane) i autorem piosenek Dannym Elfmanem, by zmienić zarysy postaci autorstwa Tima Burtona i jego wiersz w scenariusz, potem spędził lata w magazynie w San Francisco nadzorując ludzi poruszających laleczkami po jednej klatce na raz, podczas gdy Tim był zupełnie gdzie indziej, robiąc dobre filmy; a następnie, parę tygodni przed debiutem filmu, zmieniono mu tytuł na Tim Burton’s The Nightmare Before Christmas. Co zwykle oznacza, że ludzie zakładają, że to Tim zrobił ten film, a jeśli zauważą udział Henry’ego w reżyserowaniu go, przyjmują, że miał jakieś pomniejsze zadanie. (Nic z tego, był reżyserem. Rozwinął wiersz Tima i jego szkice postaci w film. Tim był producentem.)

Irytowało mnie kiedy ludzie zaczęli pytać czemu reklamy filmu mówiły „Od reżysera Miasteczka Halloween„, i czy nie była to jakaś cwana próba wmówienia ludziom, że chodzi o Tima Burtona. A ja wzdychałem i mówiłem „nie, to była cwana próba wmówienia ludziom, że chodzi o człowieka, który wyreżyserował Miasteczko Halloween. (A biorąc pod uwagę, że moi rozmówcy nawiązywali do zajawek, w których padało nazwisko Henry’ego, moja cierpliwość była mocno ograniczona.)

Więc nie mogę powiedzieć, żebym był pod wrażeniem strony CBC albo Chicago Tribune, a tu jeszcze ktoś wysyła mi link do gazety internetowej, w której pierwszy akapit recenzji opowiada o przebiegu kariery Tima Burtona, a następne — bardzo mętnie — o tym, czemu Koralina jest filmem Burtona, a ja wysłałem coś o tym do Twittera. I potem oglądałem zdziwiony, jak strona z komentarzami tego nieszczęśnika puchnie od wiadomości z twitterversum, uświadamiając sobie jednocześnie, że taka potęga może być używana jedynie do czynienia dobra.

(Jest znacznie więcej osób czytających ten blog niż śledzących, co piszę na Twitterze na http://twitter.com/neilhimself. Mimo to, uruchomienie 22000 ludzi na raz to jest coś niezwykłego.) (Ale to w sumie nic dla Stephena Fry’a. Albowiem on jest bogiem-imperatorem Twittera. I on też wysłał mi wiadomość, że bardzo mu się podobał Koralina.)

Niektórzy pomyśleli, że marudzę, bo nie spływają na mnie pochwały za Koralinę. Nie jestem taki — i uwierzcie, że dostrzega się mnie w większym stopniu niż prawie każdego innego autora książki-materiału wyjściowego dla filmu. Marudziłem w imieniu Henry’ego.

A ten wstęp posłużył mi głównie do ukazania kontekstu świetnego komiksu Randy’ego Milhollanda na  http://www.somethingpositive.net/sp02092009.shtml.
Mnóstwo maili z rzeczami takimi jak
Cześć Neil,

Chciałabym tylko spytać, czy widziałeś to:

http://www.somethingpositive.net/sp02092009.shtml

Czy wciąż czasem panikujesz na myśl, że jesteś takim… obiektem publicznym? To chyba musi być jak ci Wielcy Aktorzy Szekspirowscy w Hollywood, gdzie robi się figurki z Gwiezdnych Wojen, Star Treka, czy X-Menów z ich twarzami… A może to Ci schlebia?

Fay

Jeśli Bill Hader kiedykolwiek skarykaturuje mnie w Saturday Night Live tak jak to zrobił w Nowym Jorku na Comic Conie — będę się martwił, że zostanę obiektem publicznym. Rzeczy takie jak komiks Randy’ego, czy wzmianka o mnie w Dog Eat Doug to raczej coś jak uśmiech od członka własnego klanu.
Drogi Neilu,
Nazywam się Gabriel Miranda. Uwielbiam Twoje prace i nie mogę się doczekać na
Whatever Happened To The Caped Crusader?, którego kupię w środę. Widziałem Koralinę pierwszego dnia wyświetlania i strasznie mi się spodobała, pomimo niewielkich różnic między książką a filmem. Mam 18 lat i sam trochę piszę. Jesteś dla mnie jednym z największych inspiracji i mam nadzieję, że pewnego dnia osiągnę sukces podobny do Twojego. Zastamawiałem się, czy nie mógłbyś mi wysłać rekwizytu z Koraliny. Wiem, że to pewnie brzmi naprawdę słabo, ale bardzo chaiałbym mieć cząstkę tego filmu do końca życia. Gdybyś mógł mi coś przysłać, albo poprosić o to Laikę, byłbym bardzo wdzięczny i zaszczycony. Dziękuję za poświęcony czas, Neil, i życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Odezwij się niedługo, proszę.

Pozdrawiam gorąco,
Gabriel Miranda

Przykro mi, moi drodzy. Nie załatwię Wam rekwizytów z filmu, ani pudełek Koraliny, ani, cóż, nic innego. Mam tylko laleczkę Koralinę, i mam ją tylko dla siebie. Właśnie odbywa się aukcja na eBayu, wspierająca Fundację Starlight — możecie wszystko obejrzeć na http://toysrevil.blogspot.com/2009/02/coraline-movie-ebay-auctions-to-benefit.html i przejść do właściwej aukcji w sklepie Fundacji Starlight na eBayu.
Właśnie natrafiłem na to niesamowite wideo z Amandą Palmer śpiewającą „Creep” Radiohead na tylnym siedzeniu londyńskiej taksówki. Ze złamaną kostką. Pomyślałem, że Tobie i Twoim fanom mogłoby się to spodobać.

http://www.blackcabsessions.com/sessions.php?id=1225319732&sort=chronological

Czarujące. A kiedy ja będę miał trochę czasu, zmarnuję jego część na obejrzenie pozostałych filmów z Czarnej Taksówki. Co mi przypomina o

Drogi Neilu,
Moi znajomi i ja chcemy przyjechać do Dublina na seans Koraliny albo Twoją sesję autografową w przyszłym tygodniu. Czy mógłbyś nam ułatwić decyzję?! Będziesz podpisywał po filmie?Dzięki,

Rebecca i Sp.

Nie będzie autografów po seansie Koraliny na Festiwalu Filmowym w Dublinie, chociaż będzie konferencja. Za to autografy będę rozdawał do oporu na śpiewającym podpisywaniu w Chapters 17 lutego. (Będę podpisywał. Nie śpiewał.)
Lubię twitterowanie, prawdopodobnie nawet za bardzo, ale trudno w ten sposób przekazać niuanse. Chciałem powiadomić ludzi, że mają jeszcze 2 tygodnie na obejrzenie Koraliny w 3D, zanim ją zmiotą z ekranów Jonas Bros 3D (wiedzieliście o tym? Jeśli chcecie obejrzeć ją pierwszy albo kolejny raz w 3D, lepiej zróbcie to szybko), a ludzie zrozumieli, że promuję Jonas Bros. Chciałem ostrzec, że egzemplarze Batmana 686 mogą zniknąć szybko, i że lepiej poprosić w sklepie o odłożenie jednego dla siebie, a ludzie pomyśleli, że przesadzam (nie, tylko chciałem ustrzec się przed pytaniami, czemu nie mówiłem, że Batman wychodzi, i że może się szybko sprzedać). (Wychodzi dzisiaj. [Edycja: To znaczy — jutro. Myślałem, że dziś jest środa.] Może szybko zniknąć. Zostaliście ostrzeżeni.)
I coś na koniec —
Mała rada dla czytelników: Wklepanie w Google „Koralina” i kodu pocztowego (przyp. tłum. Chodzi o USA) pokazuje tylko kina z wersją 2D. Musicie szukać konkretnie „Koralina 3D” i kod żeby ją znaleźć. Pojechałem kawał drogi, żeby obejrzeć wersję, którą uważałem za jedyną dostępną w moim mieście zanim na to wpadłem. Mam nadzieję, że dziś zobaczę film w 3D.

Jest cudnie,
Donovan

I nie ma co gadać, ma rację.

Reklamy

1 komentarz

  1. neilgaimanpl said,

    13/02/2009 @ 22:40

    Wiem, to wiocha komentować własny post, ale jestem wściekły, że nie udało mi się zrobić odstępów jednego wiersza w kilku miejscach tego wpisu. Po kilku próbach odpuściłem. WordPress wie lepiej gdzie ma być odstęp. Grr.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: